Skocz do zawartości

Łechtaczka (Clitoris)


Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 barbara

barbara

    Czytelnik

  • VIP
  • Pip
  • 26 postów

Napisano 04 04 2009 - 13:42

Zwykle uważa się łechtaczkę (clitoris) za odpowiednik penisa - powstaje z tego samego fragmentu tkanki płodu, tak jak fallus składa się z trzonu i żołędzi, pod wpływem podniecenia powiększa się, nabrzmiewa i sztywnieje. A jednak w porównaniu z nim jest kompletnie niepraktyczna. Nie biegnie przez nią ani cewka moczowa, ani nasieniowód, nic nie wydala, ani nie wytwarza. Również zapłodnienie odbywa się bez jej udziału.

Niektórzy biolodzy ewolucyjni uważają wręcz, że łechtaczka to organ szczątkowy, pozostałość prącia. Argumentem jest dla nich m.in. fakt, że ,uruchomienie" łechtaczki wymaga zazwyczaj chwili przygotowania, tzw. gry wstępnej. Dobrze przystosowany organ powinien reagować natychmiast i wracać do spoczynku zaraz po zakończeniu tego, co owi naukowcy nazywają kopulacją. Może więc przy pomocy jakiegoś sprytnego kremu przeciwzmarszczkowego wyprostować ten zbędny fałd i nie zajmować się nim więcej? Może za jakieś 1500 lat łechtaczka sama zaniknie?
Nie, nie i nie! Jestem niemal pewna, że wykrzyknie to każda kobieta, która chociaż raz skorzystała z jej usług. Zresztą pomyślmy logicznie: czy matka natura (sama będąc kobietą) zmarnowałaby siły na nikomu niepotrzebną konstrukcję i wyposażyła ją w wiązkę - bagatela - około ośmiu tysięcy włókien nerwowych? To najbardziej unerwione miejsce w organizmie - bardziej niż palce, usta czy język. Na dodatek wpływy i wrażliwość łechtaczki sięgają daleko poza anatomiczne granice jej budowy. Z jej osobistą, nadworną wiązką nerwów współpracuje sieć szpiegów: ok. 15 tysięcy włókien nerwowych krocza. Dlatego reagujemy również na pieszczoty okolic odbytu czy cewki moczowej.
Na zewnątrz widoczna jest żołądź łechtaczki, schowana między wargami mniejszymi u ich sklepienia, powyżej ujścia cewki moczowej - to informacja dla tej (mam nadzieję nielicznej) grupy kobiet i mężczyzn, którzy jeszcze nie odkryli, nie widzieli, nie spróbowali...

Sercokształtna końcówka osadzona jest na trzonie, schowanym pod tkanką mięśniową sromu (proszę, niby taka słaba kobieta, a tu mięsień na mięśniu) i sięga aż do spojenia miednicy. Jak duże jest to cudo? To nie takie proste zmierzyć łechtaczkę, ale ustalono normy: licząc od podstawy trzonu do końca żołędzi 16 milimetrów. Po osiągnięciu dojrzałości jej wielkość w zasadzie się nie zmienia, chociaż czasami rośnie w czasie ciąży i taka już zostaje. A teraz proszę nie szukajcie na gwałt lusterka (szczególnie jeśli jesteście właśnie w internetowej kafejce), te normy nie są dla ludzi, tylko dla lekarzy, naukowców, anatomów itd. Dla nas kobiet są bez znaczenia. Podobnie jak z penisami, odmian i wielkości łechtaczki są setki: małe żołędzie z długimi trzonami, duże żołędzie z krótkimi grubymi trzonami. Gruba, chuda, długa, krótka, mała czy duża - każda jest piękna i może nam się nieźle przysłużyć, bo wielkość łechtaczki nie ma wpływu na jakość osiąganego przy jej pomocy orgazmu. Chociaż dla nieprzeżywających orgazmu kobiet może być to ,najbardziej przereklamowany kawałek tkanki od czasów Pinokia". No właśnie, nie wiem czy wiecie, ale ów malutki skromnie schowany lub rozpustnie wystający z warg sromowych guziczek ma istotny związek z tą niesamowitą przyjemnością.



Dodaj odpowiedź